• 18
  • 13
  • 5
  • 8
  • 6
  • 4

PONIEDZIAŁEK, 13 MAJA 2013

                Tego dnia o 11:45 rozpoczęła się podróż do Niemiec. Do Katowic dotarliśmy busem. Po odprawie bagażowej na lotnisku zostało jeszcze mnóstwo czasu. Miałam ze sobą książkę, ale historia muzyki nie była najciekawszym tematem. Pochodziłyśmy więc trochę po sklepach, ale, jak można podejrzewać, nic nie kupiłyśmy. W końcu można było zacząć wchodzić na pokład samolotu.

                W Niemczech byliśmy 15 minut przed planowanym czasem przylotu. Co za szczęście, moglibyśmy znaleźć się szybciej w Ahlen, prawda? Jednak nasz przylot przed czasem oznaczał 15 minut więcej czekania na Włochów. Zaczęliśmy więc „zwiedzać” lotnisko w Dortmundzie.

                Każde oczekiwanie ma swój koniec. Włosi nareszcie przylecieli, wpakowaliśmy się wszyscy do autobusu i pojechaliśmy do Ahlen. Jednak godzina jazdy upłynęła szybko. Jeśli chodzi o mnie, mogłaby trwać dłużej.

                Niemcy czekali na nas w szkole. Po powitaniu i poczęstunku każdy pojechał ze „swoją niemiecką” rodziną do domu.

WTOREK, 14 MAJA 2013

                Pierwsza lekcja w szkole niemieckiej – matematyka. Przerabiali strasznie łatwe rzeczy – zamiana ułamków zwykłych na dziesiętne i odwrotnie. Banał.

                Wymiana informacji o sposobie nauczania w niemieckich szkołach i zachowaniu uczniów odbyła się na przerwie. A po niej największa okropność – grupowe zdjęcia. Następnie spotkanie w urzędzie miasta z burmistrzem. Tam wysłuchaliśmy informacji o Ahlen w dwóch językach – niemieckim i angielskim. Przed wyjściem otrzymaliśmy podarki – informator, mapę  i małe logo miasta. Potem przyszła kolej na następną sesję fotograficzną.

Po powrocie do szkoły, wzięliśmy udział w warsztatach dotyczących produkcji papieru. Rwaliśmy gazety na małe kawałki papieru i wrzucaliśmy do miski, gdzie później zostały potraktowane blenderem. Następnie grupa uczniów z każdego kraju robiła z szarej paćki nową, szarą kartkę. Nie było to jednak takie łatwe. Należało tak oderwać kratkę od kartki, żeby nie rozerwać szarej masy. Uważam, że polska kartka wyszła najlepiej.

ŚRODA, 15 MAJA 2013

                W środę pojechaliśmy do Bochum, do kopalni węgla, a później do miasta Gelsenkirchen na stadion Schalke.

                Droga do Bochum trwała trochę ponad godzinę. W tamtejszej zabytkowej kopalni węgla odbyliśmy interesującą podróż w czasie. Pani przewodnik opowiadała o wszystkich instrumentach potrzebnych górnikom do pracy kiedyś i dzisiaj. Oczywiście zaprezentowała działanie każdego z nich. Wyjaśniła także, dlaczego wydobywanie węgla nie ma w Niemczech dużego znaczenia. Każda jej wypowiedź była tłumaczona z niemieckiego na angielski. Najgorsze w tej kopalni było wchodzenie na wieżę, ponieważ były tam schody z kraty i wszystko, co znajdowało się na dole, było doskonale widoczne. Po zejściu na dół przyszedł czas na obiad. Zamówiłyśmy sobie pysznego pieczonego kurczaka, a tu… niespodzianka, potrawka z kurczaka i ryż. Cóż za rozczarowanie! Wyglądało to obrzydliwie, ale nie smakowało źle, było nawet dobre. Po obiedzie wszyscy otrzymali lody.

               Nadszedł czas na odwiedziny Schalke. Przewodnik zaczął nas oprowadzać. Kiedy usiedliśmy na trybunach, stadion wydawał mi się strasznie mały. Jednak gdy zobaczyłam ludzi na dole, byli jak mrówki, co nie potwierdzało teorii niewielkiego stadionu. Obejrzeliśmy jeszcze lożę dla VIP – ów, dziennikarzy, logo klubu i szatnię piłkarzy.

              Po zakończeniu zwiedzania mogliśmy pójść do sklepu kupić sobie pamiątki. Oczywiście wszystkie z logo Schalke.

CZWARTEK, 16 MAJA 2013

                W czwartek przyszedł czas na zwiedzanie jednego z większych miast Niemiec, Kolonii.  Podróż tam trwała około dwóch godzin. Szczęśliwie naładowałam dzień wcześniej baterię telefonu. Chciałam słuchać muzyki.

                Jak wydedukowałam, że jesteśmy już w Kolonii? Oprócz tego, że autokar się zatrzymał, żeby nas wysadzić, zauważyłam katedrę, znak rozpoznawczy tego miasta.  

                Po zbiórce przed katedrą i wyznaczeniu godziny kolejnej zbiórki przyszedł czas na zwiedzanie. Najpierw, jeszcze po podejściu bliżej, zauważało się jej strzeliste wieże, później dopiero to, że jest ogromna. Kiedy zbliżyło się do katedry, nie można było nie zwrócić uwagi na zdobny portal. Stojąc przed nim było się otoczonym przez kordon świętych. Wnętrze katedry prezentowało ogromną przestrzeń i moc ozdób. Na olbrzymich kolumnach znajdowały się gdzieniegdzie małe platformy, na których stały kolejne posągi. Liczne ołtarze syciły wzrok złotymi ozdobami. W całej katedrze panowała niczym niezmącona cisza.

                W drodze na lunch wstąpiliśmy do muzeum wody kolońskiej. Po lunchu przyszedł czas na rejs po Renie. Główną atrakcją zamiast widoku z łodzi była kawiarenka. Zresztą i tak niczego nie można było zobaczyć z powodu deszczu, który otaczał wszystko zwartą ścianą wody. Jedynie chwilami wyłaniały się przebłyski nadbrzeża.

                Rejs skończył się szybko i nadszedł czas na zakupy, który polegał na przeskakiwaniu ze sklepu do sklepu, uciekając przed deszczem. W ten sposób minęły dwie godziny i trzeba było wracać do Ahlen. Droga powrotna płynęła na słuchaniu piosenek zespołu One Direction (i nie tylko)  w wykonaniu Niemców. 

Po powrocie chciało się już tylko położyć się do łóżka i spać, spać, spać…

 

PIĄTEK, 17 MAJA 2013

        W piątek nastąpił powrót do domu, do Polski. Trochę szkoda, że tydzień tak szybko minął. Niemało atrakcji nas tu spotkało.  

       Po wylewnych pożegnaniach, na które składały się uściski i robienie sobie zdjęć, wyjechaliśmy z Ahlen.

       Na pokładzie samolotu zewsząd słyszało się ludzi mówiących po polsku. Trochę to było dziwne po pięciu dniach spędzonych w ciasnym gronie Polaków, kiedy wokół byli sami Niemcy i nie rozumiało się nic z ich rozmów.

         Lot przebiegał bez zakłóceń, jeśli nie liczyć tych pseudo turbulencji na początku. Podróż samolotem z powrotem trwała dłużej niż do Niemiec. Po wylądowaniu trzeba było już tylko wziąć walizki i pojechaliśmy do domu.

Monika Wdowiak

Godło

Kontakt

Gimnazjum w Turzy Śl.

ul. Ligonia 2b
44-351 Turza Śl.
tel. 032 453 00 68
fax. 032 453 00 68

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Dyrektor: mgr Aleksandra Kubala

Zastępca dyrektora /społeczny/: mgr Justyna Tlołka

Sekretariat: Katarzyna Pawlica

Sekretariat czynny: 7:00 - 15:00

Dla rodziców

Kalendarz

wrzesień 2019
tydz.pwścpsn
351
362345678
379101112131415
3816171819202122
3923242526272829
4030

b_150_100_16777215_00_images_loga_bip_logo_ops.png

Librus

b_150_100_16777215_00_images_loga_Bez_nazwy.png

Ważne linki